Toxoplazmoza – mityczny potwór

Przede wszystkim zachęcam do zapoznania sie z artykułem pt. „OSKARŻONY – TOXOPLASMA GONDII” autorstwa specjalisty – Pani prof. dr hab. n. wet. Wandy Borzemskiej, który był opublikowany w 2010 roku w kwietniowym i majowym numerze czasopisma “Kocie Sprawy”.

W największym skrócie – postrzeganie toksoplazmozy jako nieodłącznego elementu ryzyka związanego z posiadaniem kota, wobec wiedzy z dziedziny biologii-medycyny jest nieco przesadzone. Nie należy oczywiście bagatelizować kwestii tej choroby, bo mogłoby to być przyczyną rodzinnych tragedii. Zarażenie toksoplazmozą w czasie ciąży może prowadzić do urodzenia niepełnosprawnego dziecka. Ale to nie kot jest głownym „sprawcą” zakażeń tą chorobą.
„(…) kot, jako zwierzę, istota żywa, sam nie zaraża człowieka. Natomiast ma istotne znaczenie dla samego pasożyta wywołującego tę chorobę – Toxoplasma gondii.”

Pomijając liczne szczegóły – W badaniach naukowych przyjmuje się, że 90% zarażeń nabytej formy u ludzi pochodzi z mięsa (również koty zarażają się poprzez zjedzenie zakażonego mięsa), a tylko 10% z innych źródeł. Więcej osób zaraża się jedząc surowe mięso lub pracując w ogródku, niż poprzez kontakt czy zabawę z kotem. By zarazić się od kota, należałoby się bardzo mocno postarać. Źródłem zakażenia może być jedynie zakażony koci kał (zakładam, że czytelnik nie jada surowych kotów, więc taką możliwość pomijam). Z tego powodu, chcąc uniknąć ryzyka, należy czyścić i dezynfekować kuwetę codziennie gdyż jeśliby nawet w nim były obecne oocysty toksoplazmozy – są one niebezpieczne dopiero po nie mniej niż 3 dniach (w warunkach niesprzyjających ich rozwojowi, które panują w kuwecie, najprawdopodobniej jeszcze później). Dezynfekować należy wrzątkiem – oocysty giną w temp. 66 ºC. Nie ma więc żadnych racjonalnych przesłanek dla pozbywania się kota np. w przypadku ciąży jego właścicielki.

„Okoliczności sprzyjające zarażeniu toksoplazmozą:
– spożycie surowego mięsa z cystami, niedogotowanego lub niedopieczonego;
– obróbka mięsa niewiadomego pochodzenia (bez głębokiego mrożenia);
– spożywanie nieumytych roślin, rosnących na terenach, w których może być zagrzebany kał kota w okresie zakażenia i wydalania oocyst (wilgotna gleba w ogrodzie sprzyja rozwojowi oocyst, w przeciwieństwie do suchej kuwety);
– czynności ogrodnicze wykonywane bez rękawiczek, na terenach, gdzie mogą znajdować się polujące koty;
– dotykanie bez rękawiczek kału kota, który jest w okresie wydalania oocyt;”

Dodatkowo człowiek zakazić może się tylko raz w życiu, na ogół przebiego to bezobjawowo, choć zdarzają się (sporadycznie) przypadki wymagające hospitalizacji. Planując ciążę (bez względu na posiadanie lub nie kota) warto zbadać poziom przeciwciał IgM oraz IgG – w ten sposób wiemy czy występuje ryzyko przejścia tej choroby w czasie jej trwania.

Reasumując:
Bezpośredni kontakt z kotem, nawet bardzo bliski, nie jest groźny sam w sobie. „Główną przyczyną zarażenia się ludzi jest spożywanie zarażonego, surowego mięsa z cystami. Dotyczy to także posiłków niedogotowanych, niedosmażonych i co najważniejsze, pozbawionych przed przyrządzaniem tzw. głębokiego mrożenia. Cysty bowiem giną w temperaturze powyżej 66ºC i poniżej –20ºC, o ile proces mrożenia trwa przynajmniej 2 dni.”

Oczywiste wobec powyższego jest, że posiadany w domu kot sam z siebie nie ma znaczącego wpływu na ryzyko zachorowania na tę chorobę.